WoWywiady
Soichiro Ikeda
Jak w wieku 22 lat, bez szkoły zegarmistrzowskiej, skonstruować własny zegarek z tourbillonem i naciągiem jak w aparacie fotograficznym?
Wprowadzenie
Soichiro Ikeda ma zaledwie 22 lata i pochodzi z prefektury Okayama w Japonii. Jest konstruktorem zegarków mechanicznych i twórcą I.S.ICASA, młodej marki zegarmistrzowskiej działającej w Kioto. W październiku 2026 roku, podczas Tokyo Watch Week, zaprezentował swój pierwszy model, Tourbillon 01.
Ikeda należy oczywiście do najmłodszego pokolenia japońskich twórców zegarków niezależnych. Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że nie zdobywał wykształcenia w specjalistycznej szkole zegarmistrzowskiej ani nie rozpoczynał kariery od praktyki w uznanej manufakturze.
Do wszystkiego doszedł praktycznie sam. Jego droga prowadziła od czytania książek i samodzielnej nauki projektowania mechanizmów, przez zdobywanie umiejętności w zakresie obróbki precyzyjnej, aż po współpracę z japońskim przedsiębiorstwem przemysłowym CASTEM.
To właśnie CASTEM zapewnił mu dostęp do zaplecza technologicznego, które umożliwiło przejście od projektów komputerowych do rzeczywistych konstrukcji. Współpraca ta stała się podstawą działalności I.S.ICASA, przy czym Ikeda samodzielnie projektuje i wykonuje swoje zegarki.
Debiutancki Tourbillon 01 jest mechanicznym zegarkiem z ręcznym naciągiem i jednominutowym tourbillonem, zamkniętym w tytanowej kopercie o średnicy 43,5 mm i grubości zaledwie 9,7 mm. Mechanizm pracuje z częstotliwością 18 000 wahnięć na godzinę, a sam zegarek wyróżnia się nietypowym systemem obsługi pozbawionym tradycyjnej koronki oraz konstrukcją wykorzystującą tytan nie tylko w kopercie, lecz także w elementach mechanizmu. Produkcję pierwszego modelu ograniczono do pięciu egzemplarzy.
Japońskie zegarmistrzostwo niezależne ma już twórców o międzynarodowej renomie, takich jak Hajime Asaoka czy Masahiro Kikuno. Ikeda dopiero rozpoczyna karierę i byłoby przedwcześnie oceniać jego dorobek w tych samych kategoriach. Jego debiut zasługuje jednak na szczególną uwagę ze względu na zakres samodzielnej pracy konstrukcyjnej, nietypowe rozwiązania techniczne oraz sposób, w jaki połączył indywidualne ambicje z możliwościami nowoczesnego przemysłu.
Niedawno przeprowadziłem również wywiad z Shinem Ohno, innym japońskim samoukiem, który, jak sam opowiadał, skonstruował zegar z repetycją minutową, choć wcześniej nie miał praktycznego doświadczenia z tego rodzaju mechanizmem. Obie historie pokazują, że do współczesnego zegarmistrzostwa można trafić drogą zupełnie inną niż ta wyznaczona przez tradycyjne szkoły i wieloletnie praktyki zawodowe.
W rozmowie dla WoW – Watcher of Watches Soichiro Ikeda opowiada o swojej drodze do zegarmistrzostwa, powstawaniu pierwszego zegarka i planach na przyszłość.
WoW:
Według Pana biografii zainteresowanie zegarmistrzostwem mechanicznym zaczęło się, kiedy w wieku piętnastu lat otrzymał Pan zegarek od dziadka. Co to był za zegarek i co tak bardzo Pana w nim zafascynowało? Ciekawość działania mechanizmu, zainteresowanie jego konstrukcją czy coś zupełnie innego? Jak ta fascynacja przerodziła się w ambicję samodzielnego zaprojektowania i wykonania zegarka mechanicznego?
Soichiro Ikeda:
Od dziadka otrzymałem prosty zegarek automatyczny Seiko, który kosztował około 20 tysięcy jenów.
Wcześniej znałem wyłącznie zegarki kwarcowe, dlatego pierwsze zetknięcie z zegarkiem mechanicznym było dla mnie ogromnym przeżyciem.
Te wszystkie maleńkie koła zębate zazębiające się ze sobą i wydające delikatny, rytmiczny odgłos. Uznałem ten widok za coś niezwykle pięknego. Od tamtej pory mam zwyczaj przykładać zegarek do ucha.
Myślę, że szczególnie fascynowało mnie to, iż mechanizm zachowuje się niemal jak żywy organizm.
Później dowiedziałem się o istnieniu niezależnego zegarmistrza Masahiro Kikuno i sam postanowiłem pójść tą drogą. Wcześniej nie wyobrażałem sobie nawet, że pojedynczy człowiek może własnoręcznie stworzyć zegarek. Było to dla mnie prawdziwym odkryciem. W tamtej chwili poczułem, jakbym zrozumiał, czym chcę zajmować się w życiu.
Nawet dzisiaj, kiedy natrafiam na interesujący zegarek albo nieznane mi wcześniej rozwiązanie mechaniczne, przypominam sobie emocje towarzyszące pierwszemu kontaktowi z zegarkiem mechanicznym.
Chciałbym, aby kiedyś ludzie oglądający moje zegarki mogli poczuć coś podobnego do tego, czego ja wówczas doświadczyłem.
WoW:
Wspominał Pan, że zaczął samodzielnie uczyć się zegarmistrzostwa, korzystając z książek sprowadzanych z zagranicy. Które książki lub autorzy okazali się dla Pana szczególnie ważni?
Jest jeszcze coś, co szczególnie mnie w tym podejściu fascynuje. Nauka zegarmistrzostwa wyłącznie z książek przypomina trochę próbę nauczenia się prowadzenia samochodu bez siadania za kierownicą. Można doskonale zrozumieć teorię, ale nie zastąpi ona praktycznego doświadczenia i umiejętności manualnych rozwijanych przez lata.
Jak pokonał Pan tę trudność? W jaki sposób zdobywał Pan pierwsze umiejętności praktyczne? Czy rzeczywiście przez cały ten czas był Pan samoukiem, czy korzystał Pan również ze wskazówek doświadczonych zegarmistrzów lub specjalistów od obróbki precyzyjnej?
Soichiro Ikeda:
Przede wszystkim wymieniłbym książkę „Watchmaking” George’a Danielsa.
Wiele osób mówi o niej w ten sposób, ale rzeczywiście uważam ją za biblię zegarmistrzów. Mnie również ogromnie pomogła.
Poza tym korzystałem ze zdjęć przedstawiających proces produkcji zegarków, które można znaleźć w różnych miejscach internetu, oraz z blogów niezależnych zegarmistrzów.
Jeśli chodzi o zdobywanie doświadczenia praktycznego, można powiedzieć, że niemal całkowicie uczyłem się sam. Nigdy nie pobierałem bezpośrednich nauk technicznych od zawodowego zegarmistrza.
Zacząłem od samodzielnego rozbierania zegarków. Następnie próbowałem je ponownie składać, wymieniać części, a także wykonywać elementy na podstawie przygotowanych przeze mnie modeli 3D i sprawdzać, czy rzeczywiście działają. W ten sposób, bardzo małymi krokami, posuwałem się naprzód.
Jeszcze kilka lat temu moja wiedza i umiejętności przypominały zbiór oderwanych od siebie fragmentów.
Dopiero niedawno zaczęły stopniowo łączyć się w całość. Mam wrażenie, że wreszcie zaczęły przybierać postać kompletnego zegarka.
WoW:
W wieku siedemnastu lat zwracał się Pan do różnych przedsiębiorstw, szukając kogoś, kto pomógłby przekształcić projekty w rzeczywiste konstrukcje mechaniczne. Jak doszło do nawiązania kontaktu z CASTEM? Co im Pan pokazał i co przekonało firmę, by potraktować Pana ambicje poważnie?
Soichiro Ikeda:
Jeszcze jako uczeń szkoły średniej ukończyłem projekt zegarka i szukałem miejsca, w którym mógłbym go rzeczywiście wykonać.
Odwiedziłem kilka przedsiębiorstw. Ostatecznie to CASTEM zgodził się udostępnić mi maszyny.
Zwróciłem się do tej firmy, ponieważ słyszałem, że jej prezes jest niezwykle interesującym człowiekiem.
Kiedy go poznałem, okazało się, że rzeczywiście taki jest. Powiedział mniej więcej: „Mamy tu interesującego młodego człowieka, więc spróbujmy udostępnić mu maszyny”.
Na początku pokazałem mu dane projektowe zegarka, nad którym wówczas pracowałem. Projekt był już dość zaawansowany, więc najwyraźniej uznał, że być może rzeczywiście uda mi się go zrealizować.
To, że prezes zdecydował się wtedy wesprzeć moje przedsięwzięcie, sprawiło, że jestem dziś w tym miejscu.
WoW:
Wybrał Pan nietypową drogę do zegarmistrzostwa, ucząc się obróbki precyzyjnej w środowisku przemysłowym, a nie poprzez tradycyjną praktykę zegarmistrzowską.
Jak to doświadczenie wpłynęło na Pana sposób myślenia o konstrukcji mechanizmów? Czy uważa Pan, że pozwoliło to zakwestionować pewne konwencje, które zegarmistrz kształcony tradycyjnie mógłby przyjmować za oczywiste?
Soichiro Ikeda:
Odejście od tradycyjnej drogi nauki zegarmistrzostwa miało wiele wad, ale jednocześnie przyniosło mi sporo korzyści.
Przeszedłem bardzo okrężną drogę, lecz dzięki temu rozwinąłem umiejętność samodzielnego rozwiązywania problemów.
Myślę również, że zastosowanie tytanu Grade 5, który nie jest powszechnie wykorzystywany w mechanizmach zegarkowych, było możliwe właśnie dlatego, że trafiłem do zegarmistrzostwa spoza jego tradycyjnego środowiska.
W rzeczywistości zastosowałem także wiele innych rozwiązań.
Na przykład do produkcji zębników używam stali wstępnie utwardzonej. Niektóre elementy wykonuję również z superduraluminium. Poddaję je anodowaniu, a następnie wprowadzam środek smarny na bazie związków fluoru do porowatej warstwy powstałej podczas tego procesu, aby poprawić właściwości smarne powierzchni.
Także w konstrukcji mechanizmu można dostrzec wpływ podejścia inżynierskiego. Przykładowo do pozycjonowania płyt wykorzystuję kołki ustalające wykonane przez frezowanie jako integralna część elementu.
Być może właśnie dlatego moje zegarki sprawiają nieco inne wrażenie niż pozostałe.
Oczywiście zdarza mi się kwestionować istniejące rozwiązania konstrukcyjne i metody produkcji zegarków. Niektóre z nich rzeczywiście zmieniam.
Z drugiej strony, kiedy zaczynam dokładniej analizować tradycyjne konstrukcje, często odkrywam, dlaczego zostały zaprojektowane właśnie w taki sposób. Wtedy po raz kolejny przekonuję się, jak wielka była wiedza i pomysłowość poprzednich pokoleń zegarmistrzów.
WoW:
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Tourbillon 01 jest mechanizm naciągu inspirowany systemem przesuwu filmu w aparacie mechanicznym.
Chciałbym najpierw zapytać, dlaczego w ogóle zdecydował się Pan zrezygnować z tradycyjnej koronki. Czy chodziło przede wszystkim o stworzenie czegoś odmiennego od istniejących zegarków, czy dostrzegł Pan konkretne zalety mechaniczne lub użytkowe tego rozwiązania?
Czy mógłby Pan następnie wyjaśnić, jak dokładnie działa mechanizm, od ruchu dźwigni do nakręcania sprężyny napędowej? Jaki problem konstrukcyjny był najtrudniejszy do rozwiązania, aby zapewnić niezawodność układu?
Soichiro Ikeda:
Pierwszym impulsem był fakt, że sam jestem leworęczny.
Obsługa tradycyjnej koronki jest dla mnie niewygodna, dlatego chciałem opracować nowy sposób obsługi zegarka, który mógłby ją zastąpić.
Ponadto nakręcanie tradycyjnego zegarka ręcznego zajmuje pewien czas. Wymaga wykonywania niewielkich ruchów i pewnej sprawności manualnej.
Dlatego zdecydowałem się zastosować mechanizm dźwigniowy, który byłby intuicyjny w obsłudze zarówno dla osób prawo-, jak i leworęcznych.
Oczywiście znaczenie miało również to, że od dawna lubię analogowe aparaty fotograficzne.
Chciałem też stworzyć konstrukcję możliwie odporną na uszkodzenia, ponieważ tradycyjne koronki również mogą ulegać awariom. Mechanizm dźwigniowy zaprojektowałem tak, aby nawet nieco mniej delikatne obchodzenie się z nim nie powodowało łatwo problemów.
Jeśli chodzi o samą konstrukcję, dźwignia ma zakres ruchu wynoszący około 100 stopni.
Kiedy zostaje uniesiona, ruch jest przenoszony przez umieszczone pod nią koło zębate na sąsiednie koło wyposażone w sprzęgło działające w kierunku osiowym.
Następnie napęd trafia do koła naciągowego o uzębieniu typu „wolf's tooth”, a ostatecznie powoduje nakręcanie sprężyny napędowej znajdującej się w bębnie.
Po zwolnieniu dźwigni wraca ona automatycznie do pozycji początkowej dzięki niewielkiej sprężynie przeznaczonej wyłącznie do tego celu.
Ponieważ w układzie znajduje się sprzęgło, ruch powrotny dźwigni nie jest przekazywany do bębna sprężyny napędowej.
Najtrudniejszym zadaniem było prawdopodobnie zaprojektowanie mechanizmu automatycznego powrotu dźwigni.
Szczególnie dużo pracy wymagało zastosowanie niewielkiej, osobnej sprężyny i takie dobranie jej charakterystyki, aby podczas nakręcania dźwignia zapewniała odpowiednie odczucia przy obsłudze, a po jej zwolnieniu płynnie i samoczynnie wracała do pozycji wyjściowej.
WoW:
Na stronie I.S.ICASA podano, że klatka tourbillonu jest zamontowana bezpośrednio do koperty, co pozwoliło zmniejszyć całkowitą grubość zegarka.
Co dokładnie oznacza to z perspektywy konstrukcji mechanicznej? W jaki sposób podparta jest klatka i jak rozwiązał Pan problem zachowania precyzyjnego pozycjonowania elementów, przy jednoczesnym umożliwieniu montażu i serwisowania mechanizmu?
Soichiro Ikeda:
Istnieje konstrukcja nazywana latającym tourbillonem, ale osobiście nie przepadam za takim rozwiązaniem.
Uważam, że elementy wirujące powinny być, na ile to możliwe, podparte z obu stron.
Zwykle wymaga to zastosowania dwóch płyt.
Jednak jeśli tourbillon, który sam w sobie jest dość gruby, umieścimy pomiędzy dwiema płytami, a następnie dodamy jeszcze niezbędny luz pomiędzy mechanizmem a kopertą, cały zegarek staje się bardzo gruby.
Dlatego zdecydowałem się przenieść funkcję jednej z tych dwóch płyt bezpośrednio na kopertę.
Dzięki temu udało się ograniczyć całkowitą grubość zegarka do mniej niż 10 mm.
Jeśli chodzi o pozycjonowanie elementów, od wewnętrznej strony koperty wykonałem przez frezowanie dwa integralne kołki ustalające, które łączą się bezpośrednio z płytą główną mechanizmu.
Druga płyta ma konstrukcję umożliwiającą jej demontaż z płyty głównej, dzięki czemu można również wyjąć samą klatkę tourbillonu.
WoW:
Według opublikowanych informacji ponad 95% objętości elementów zegarka stanowi tytan Grade 5. Materiał ten ma liczne zalety, między innymi dużą wytrzymałość i niewielką masę, ale stwarza też trudności związane z obróbką, tarciem i zużyciem.
Dlaczego zdecydował się Pan na tak szerokie zastosowanie tytanu? Które elementy mechanizmu rzeczywiście wykonano z tego materiału, a w których uznał Pan, że lepiej sprawdzi się inny stop? Czy konieczne było opracowanie szczególnych rozwiązań ograniczających tarcie lub zużycie części?
Soichiro Ikeda:
Moim zdaniem głównymi wadami tytanu są wysoka cena materiału i wyjątkowo trudna obróbka.
Można jednak powiedzieć, że pod niemal wszystkimi pozostałymi względami uważam go za metal bardzo bliski ideału.
Na przykład mosiądz wymaga stosowania powłok ochronnych. Jest również stosunkowo ciężki, a jeśli powłoka ulegnie uszkodzeniu, mogą pojawić się problemy związane z przebarwieniami i korozją.
Zastosowanie tytanu pozwala znacząco ograniczyć te problemy.
W Tourbillon 01 zarówno koperta, bransoleta, jak i płyty mechanizmu zostały wykonane z tytanu Grade 5.
W miejscach, w których części stykają się ze sobą, zazwyczaj stosuję łożyska lub zapewniam odpowiednie smarowanie, aby ograniczyć tarcie i zużycie.
Obróbka tego materiału jest niezwykle trudna, ale uważam, że korzyści uzasadniają ten wysiłek.
WoW:
Dokumentacja Pana marki sugeruje, że osobiście projektuje i wytwarza Pan niemal wszystkie elementy, z pewnymi wyjątkami.
Czy mógłby Pan dokładnie wyjaśnić, które części powstają w Pana warsztacie, a które pochodzą od zewnętrznych dostawców? Szczególnie interesują mnie balans, sprężyna włosowa, elementy wychwytu oraz wskazówki.
W jakim stopniu osobiście zajmuje się Pan obróbką mechaniczną, montażem, regulacją i ręcznym wykańczaniem tych elementów?
Soichiro Ikeda:
Zasadniczo niemal wszystkie części obrabiam samodzielnie.
W swoim warsztacie wykonuję kopertę, bransoletę, płyty mechanizmu, koła zębate, zębniki, tarczę, a nawet szkło.
Z zewnątrz pozyskuję przede wszystkim sprężyny oraz rubinowe łożyska.
Jeśli chodzi o pozostałe elementy, wszystkie etapy, od projektowania, przez obróbkę mechaniczną i wykańczanie, aż po montaż i regulację, wykonuję osobiście.
WoW:
Tourbillon 01 pracuje z częstotliwością 18 000 wahnięć na godzinę.
Dlaczego wybrał Pan właśnie tę częstotliwość? Czy decyzja wynikała przede wszystkim z bilansu energetycznego mechanizmu, architektury tourbillonu czy charakterystyki pracy regulatora, którą chciał Pan uzyskać?
Co wykazały przeprowadzone przez Pana testy dokładności chodu i rezerwy energii?
Soichiro Ikeda:
Oczywiście brałem pod uwagę dokładność chodu i efektywność energetyczną, ale wybór częstotliwości 18 000 wahnięć na godzinę wynikał w dużej mierze z moich osobistych upodobań.
Lubię obserwować powolny obrót dużej klatki tourbillonu i taki sposób pracy mechanizmu, przy którym można wyraźnie dostrzec jego drgania i poczuć rytm działania.
Ponadto tourbillony mają zazwyczaj tendencję do krótszej rezerwy chodu niż zwykłe zegarki.
Rezerwa chodu wynosi około 30 godzin.
Jeśli chodzi o dokładność, ponieważ wszystkie elementy, łącznie z wychwytem, wykonuję samodzielnie, nie mogę jeszcze powiedzieć, że osiągnąłem bardzo wysoką precyzję chodu.
To jeden z obszarów, które chciałbym dalej udoskonalać.
WoW:
Według dostępnych informacji pierwszy zegarek mechaniczny ukończył Pan w 2025 roku, kilka lat po rozpoczęciu prac projektowych.
Ile prototypów lub zasadniczo odmiennych wersji konstrukcji powstało w tym czasie? Czy mógłby Pan opisać jedno rozwiązanie, które ostatecznie zawiodło, i wyjaśnić, czego nauczyło Pana to doświadczenie?
Soichiro Ikeda:
W rzeczywistości nie było tak, że stworzyłem wiele całkowicie odmiennych prototypów. Raczej wielokrotnie wprowadzałem drobne ulepszenia do tej samej konstrukcji.
Do większych zmian w ostatnim czasie należało przeprojektowanie wychwytu i zmiana sposobu jego wykonywania, a także zastąpienie dotychczasowego koła naciągowego kołem o uzębieniu typu „wolf's tooth”.
W przypadku wychwytu pierwotna konstrukcja powodowała problemy z jego prawidłowym działaniem.
Współpraca koła wychwytowego z kotwicą nie była właściwa, dlatego musiałem ponownie przeanalizować projekt i zmienić również sposób wykonywania części.
Podczas tych prac samodzielnie obrabiałem kamienie paletowe, dostosowując zarówno ich kąty robocze, jak i grubość.
Z kolei zmiana uzębienia koła naciągowego na „wolf's tooth” miała poprawić wyczuwalne kliknięcie podczas obsługi dźwigni.
W porównaniu z poprzednim rozwiązaniem zarówno odczucia podczas obsługi, jak i wydawany przez mechanizm dźwięk stały się znacznie przyjemniejsze.
Właśnie suma takich niewielkich ulepszeń doprowadziła do powstania obecnego Tourbillon 01.
WoW:
CASTEM odegrał ważną rolę w Pana rozwoju jako zegarmistrza. Jak obecnie zorganizowana jest ta współpraca?
Które decyzje projektowe i produkcyjne podejmuje Pan całkowicie samodzielnie, a w jakich obszarach korzysta Pan z inżynierów, urządzeń lub wiedzy przedsiębiorstwa?
Co w ramach takiego partnerstwa oznacza dla Pana niezależność zegarmistrzowska?
Soichiro Ikeda:
Gdybym miał określić naszą obecną relację, powiedziałbym, że najbardziej przypomina ona wewnętrzny startup działający w ramach przedsiębiorstwa.
To ja chcę tworzyć zegarki, a CASTEM wspiera mnie w tej działalności.
Obecnie samodzielnie podejmuję decyzje i wykonuję wszystkie zadania, począwszy od wzornictwa i projektowania, przez opracowanie procesu produkcji, obróbkę, wykańczanie i montaż, aż po sprzedaż.
Pod tym względem uważam, że moja działalność niewiele różni się od pracy typowego niezależnego zegarmistrza.
Jestem naprawdę wdzięczny, że mogę tworzyć zegarki w takich warunkach.
W przyszłości chciałbym również podjąć się nowych wspólnych projektów, łączących technologie CASTEM z zegarmistrzostwem.
Wielką zaletą współpracy z CASTEM jest nie tylko większy komfort finansowy, ale także możliwość korzystania z doświadczenia przedsiębiorstwa w sprawach administracyjnych, kadrowych i organizacyjnych.
Dzięki temu nie muszę nadmiernie przejmować się tymi zagadnieniami i mogę skoncentrować się na tworzeniu zegarków. Jest to dla mnie niezwykle korzystne środowisko pracy.
WoW:
Produkcję Tourbillon 01 ograniczono do zaledwie pięciu egzemplarzy. Opracowanie całkowicie nowego zegarka mechanicznego przy tak małej skali produkcji musi wymagać znacznych nakładów czasu i środków.
Dlaczego wybrał Pan właśnie tę liczbę? Czy Tourbillon 01 jest przede wszystkim realizacją Pana osobistej wizji zegarmistrzostwa, czy także początkiem przedsięwzięcia, które chciałby Pan w przyszłości rozwijać na większą skalę?
Czy zastanawiał się Pan już nad tym, jak te zegarki będą serwisowane i utrzymywane w sprawności za kilkadziesiąt lat?
Soichiro Ikeda:
Na początku swojej działalności chciałbym przede wszystkim spróbować stworzyć możliwie wiele różnych rodzajów zegarków.
Dlatego zamierzam produkować stosunkowo niewiele egzemplarzy każdego modelu.
Tourbillon 01 jest moim pierwszym dziełem. To naturalne, że widzę w nim rzeczy, które chciałbym w przyszłości poprawić.
Zamiast przez długi czas produkować jeden model, wolę przechodzić do kolejnych konstrukcji. Dzięki temu doświadczenia i problemy napotkane przy poprzednim zegarku mogę wykorzystać w następnym projekcie.
Samo tworzenie różnorodnych zegarków ma dla mnie również ogromne znaczenie jako sposób zdobywania doświadczenia.
Właśnie dlatego zdecydowałem się ograniczyć produkcję Tourbillon 01 do pięciu egzemplarzy.
Nie mam jeszcze jasno określonego planu na przyszłość, ale chciałbym stopniowo zwiększać liczbę wykonywanych zegarków.
Obecnie zegarki niezależnych twórców są zazwyczaj niezwykle drogie, a ich produkcja bardzo ograniczona.
Chciałbym, aby ten świat stał się nieco bardziej dostępny i obejmował szersze grono odbiorców.
A nawet jeśli w przyszłości moja marka znacznie się rozwinie, zamierzam nadal osobiście wykonywać zegarki.
Chciałbym tworzyć je aż do ostatnich chwil życia.
Długoterminowa konserwacja i serwisowanie zegarków są dla mnie bardzo ważnym wyzwaniem, które traktuję niezwykle poważnie. Obecnie jestem jedyną osobą odpowiedzialną za wykonywanie i serwisowanie moich zegarków. Oznacza to, że gdyby coś mi się stało, nie istnieje jeszcze system zapewniający możliwość ich dalszej naprawy. Jednym z głównych założeń mojego zegarmistrzostwa jest tworzenie zegarków, które będzie można zachować i przekazywać kolejnym pokoleniom. Dlatego chciałbym stworzyć system umożliwiający ich konserwację i naprawę również wtedy, gdy mnie już nie będzie.
WoW:
W Japonii rozwinęło się niezwykłe środowisko niezależnych zegarmistrzów, do którego należą między innymi Hajime Asaoka i Masahiro Kikuno, obaj podążający bardzo indywidualnymi drogami twórczymi.
Czy któryś z tych zegarmistrzów wpłynął na Pana sposób myślenia albo udzielał Panu rad?
A gdybyśmy spotkali się ponownie za dziesięć lub dwadzieścia lat, jak chciałby Pan, aby wyglądała wtedy I.S.ICASA? Jakie zegarki chciałby Pan tworzyć i co chciałby Pan osiągnąć jako zegarmistrz?
Soichiro Ikeda:
Człowiekiem, dzięki któremu postanowiłem zostać niezależnym zegarmistrzem, był Masahiro Kikuno.
Dlatego myślę, że to właśnie on wywarł na mnie największy wpływ.
Ostatnio zdarza nam się od czasu do czasu spotykać i rozmawiać na różne tematy.
Kikuno ma niezwykle bogatą wyobraźnię i interesuje się praktycznie wszystkim. Do dziś bardzo podziwiam jego postawę.
Jeśli chodzi o techniki produkcji, ogromną pomocą był dla mnie blog Hajime Asaoki. Dlatego również uważam go za jedną z osób, które wywarły na mnie duży wpływ.
Bardzo wiele zawdzięczam także panu Hidzie i pozostałym członkom zespołu NH Watch.
Od ludzi z NH Watch nauczyłem się wiele o podejściu do zawodu zegarmistrza i sposobie myślenia o tej pracy.
Na palcu wskazującym lewej ręki zawsze noszę pierścień. Został on ozdobiony grawerunkiem przez pana Kano, grawera, podczas mojej pierwszej wizyty w warsztacie NH Watch.
Pamiętam, że właśnie wtedy po raz kolejny bardzo mocno poczułem, że chcę poświęcić swoje życie zegarmistrzostwu.
Ten pierścień przypomina mi o uczuciach i postanowieniu, które towarzyszyły mi, gdy zdecydowałem się zostać niezależnym zegarmistrzem.
To dla mnie niezwykle cenna pamiątka.
Gdybym miał jedno życzenie dotyczące I.S.ICASA za dziesięć czy dwadzieścia lat, chciałbym, abym również wtedy nie zapomniał, jak wielką przyjemność daje mi tworzenie zegarków.
Chciałbym nadal wykonywać zegarki, jakich nikt wcześniej nie widział, budzące ciekawość i ekscytację.
A jednocześnie piękne zegarki, które potrafiłyby odzwierciedlać moje własne wyobrażenia i wewnętrzny świat.
Mam nadzieję, że właśnie takie konstrukcje będę mógł tworzyć również w przyszłości.
Po rozmowie
W zegarmistrzostwie istnieje silne przywiązanie do tradycyjnej drogi zdobywania umiejętności. Szkoła, praktyka, wieloletnia praca pod okiem doświadczonego mistrza, a dopiero później samodzielne konstruowanie mechanizmów. Trudno kwestionować wartość takiego wykształcenia. Historia zna jednak wiele przypadków, kiedy skostniałe struktury zaczynały ograniczać młode talenty. Wystarczy przypomnieć losy Dominique’a Renauda i Giulio Papiego oraz ich drogę od pracy w Audemars Piguet do założenia własnego przedsiębiorstwa. Tradycyjnego modelu kształcenia i rozwoju zawodowego nie można zatem uznawać za jedyną możliwą drogę.
Przypadek Soichiro Ikedy doskonale to potwierdza. Nie oznacza to oczywiście, że wystarczy przeczytać kilka książek, opanować program do projektowania 3D i uzyskać dostęp do obrabiarki CNC, żeby zostać zegarmistrzem. Pomiędzy zaprojektowaniem części a wykonaniem niezawodnego mechanizmu istnieje ogromna przestrzeń, którą wypełniają doświadczenie, wiedza materiałowa, umiejętności manualne i tysiące godzin pracy. Sam Ikeda przekonał się o tym, poprawiając kolejne rozwiązania własnej konstrukcji.
Jego historia zwraca jednak uwagę na zmianę, która dokonuje się również poza zegarmistrzostwem. Wiedza, do której kiedyś dostęp mieli niemal wyłącznie uczniowie wyspecjalizowanych szkół i pracownicy manufaktur, stała się znacznie łatwiej dostępna, między innymi dzięki internetowi i mediom społecznościowym. Jednocześnie oprogramowanie projektowe i nowoczesne technologie obróbki pozwalają pojedynczemu konstruktorowi podejmować zadania, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu wymagałyby zaplecza całego przedsiębiorstwa.
Nie należy przy tym mylić możliwości wykonania skomplikowanego mechanizmu z umiejętnością doprowadzenia go do technicznej doskonałości. To, że zegarek działa, nie oznacza jeszcze, że będzie działał równie dobrze przez kolejne dziesięciolecia. Nie daje również gwarancji, że konstrukcja sprawdzi się w powtarzalnej produkcji, nawet jeśli mówimy o niewielkich seriach. Ostateczna ocena Tourbillon 01 będzie wymagała czasu, a przede wszystkim doświadczeń wynikających z jego rzeczywistego użytkowania.
W wypowiedziach Ikedy podoba mi się również jego pokora. Nie próbuje przedstawiać każdego swojego rozwiązania jako osiągnięcia przewyższającego dokonania poprzedników. Przeciwnie, przyznaje, że kiedy dokładniej analizuje tradycyjne konstrukcje, często zaczyna rozumieć, dlaczego dawni zegarmistrzowie podejmowali właśnie takie, a nie inne decyzje.
To cenna postawa, zwłaszcza w branży, w której słowo „innowacja” bywa nadużywane, a rozwiązania znane od dziesięcioleci potrafią powracać pod nowymi nazwami, przedstawiane jako przełomowe osiągnięcia.
Zastanawia mnie również japoński kontekst tej historii. Masahiro Kikuno, Hajime Asaoka, Shin Ohno, a teraz Soichiro Ikeda. To oczywiście różni twórcy, o odmiennym doświadczeniu, dorobku i sposobie pracy. Trudno jednak nie zauważyć, że Japonia stała się miejscem, w którym niezależne zegarmistrzostwo rozwija się także poza tradycyjnymi strukturami edukacji zawodowej. Być może nie jest to przypadek. W japońskiej kulturze rzemiosła szczególne miejsce zajmują cierpliwość, konsekwencja w doskonaleniu umiejętności i szacunek dla wykonywanej pracy. Warto zastanowić się, czy właśnie te cechy nie sprzyjają powstawaniu tak niezwykłych, indywidualnych przedsięwzięć.
Być może warto przyglądać się temu zjawisku uważniej, zamiast traktować Szwajcarię jako jedyny naturalny punkt odniesienia dla współczesnego zegarmistrzostwa.
Nie wiem, jak potoczy się kariera Ikedy. Ma dopiero 22 lata, a Tourbillon 01 jest jego pierwszym modelem. Przed nim zapewne więcej trudnych problemów technicznych, nieudanych prób i kosztownych decyzji, niż sam dzisiaj przewiduje. Być może za kilka lat jego konstrukcje będą znacznie dojrzalsze. Być może zmieni również sposób myślenia o projektowaniu i produkcji zegarków.
Właśnie dlatego interesuje mnie obserwowanie takich ludzi na początku ich drogi, a nie dopiero wtedy, gdy zdobędą uznanie kolekcjonerów i branżowych mediów. Zawsze też powtarzam, że bywają oni znacznie ciekawszymi rozmówcami niż prezesi wielkich, korporacyjnych marek zegarkowych. Ci ostatni często wypowiadają się językiem komunikatów przygotowanych przez działy PR, starannie omijając wszystko, co mogłoby wykraczać poza oficjalną narrację przedsiębiorstwa. Tymczasem rozmowa z człowiekiem, który osobiście projektuje i wykonuje mechanizmy, pozwala dowiedzieć się nie tylko, co udało mu się osiągnąć, ale również z czym sobie jeszcze nie poradził.
W przypadku Ikedy szczególnie chciałbym zobaczyć jego drugi i trzeci zegarek. Pierwszy dowodzi przede wszystkim, że potrafił doprowadzić własny projekt do końca. Kolejne pokażą, czego nauczył się podczas jego realizacji.